konkurs link

newsletter

  • 23.2.2020, Imieniny obchodzą: Romana, Izabela, Damian
 
 

Skrzyczne we mgle - okiem Czytelników

Na szczycie Skrzycznego powiało chłodem Na szczycie Skrzycznego powiało chłodem fot. Jakub Bogusz

Najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego zawsze raczy nas niezbyt przyjazną pogodą, ilekroć się na niego wybieramy. Parę lat temu byliśmy na nim na nartach i tak zasypało śniegiem, że jeździło się bardzo ciężko (efekt zestawu: śnieżyca, muldy, rzadko jeżdżące ratraki). Kiedy wybraliśmy się pieszo – Skrzyczne przywitało nas mgłą i mżawką oraz temperaturą taką, że mimo maja córka cały czas wędrowała w zimowym kombinezonie.

Ponieważ od rana pogoda była niezbyt pewna, to z góry zakładaliśmy możliwość różnych wariantów i modyfikacji oraz skracania trasy. Wystartowaliśmy spod hotelu w Lipowej i ruszyliśmy pod górę niebieskim szlakiem: droga dość stroma i zalesiona, dopiero od Hali Jaskowej zaczęły się widoki… ale o panoramie gór można było zapomnieć, mieliśmy za to urocze kompozycje drzew i polany we mgle.

Nazwa hali pochodzi od bogatego rodu z Lipowej, jej właścicieli od XVII wieku. Na hali, powstałej poprzez wytrzebienie lasu w XVI lub XVII stuleciu, owce wypasano do połowy XX wieku, o czym przypominają pozostałości szałasów.
 

hala Jaskowa
We mgle na Hali Jaskowej


Lekko przemarznięci dotarliśmy do schroniska na Skrzycznem. Podczas posiłku mogliśmy się zapoznać z jego historią, sięgającą 1933 roku, kiedy to Rudolf Urbanke postawił tam prywatne schronisko, które po kolejnych modernizacjach dotrwało do dziś, aczkolwiek jego wygląd uległ znacznej zmianie – z prostego „klocka” do budynku o spadzistym dachu, znacznie bardziej pasującym do krajobrazu gór.
 

Podejście pod Malinowską Skałę
Majowy śnieg, podejście pod Malinowską Skałę


Po odpoczynku zdobyliśmy szczyt Skrzycznego (1257 m n.p.m.). Zgodnie z legendą, nazwa góry pochodzi od skrzeczenia żab, żyjących w istniejącym ponoć kiedyś stawie pomiędzy Skrzycznem a Małym Skrzycznem. My słyszeliśmy jednak zamiast żab jedynie hulający po górach wiatr. Ruszyliśmy zatem raźno zielonym szlakiem w stronę Malinowskiej Skały, z zamiarem przejścia przez Magurki: Wiślańską i Radziechowską z powrotem do Lipowej. Życie jednak zweryfikowało te plany: kiedy doszliśmy do Malinowskiej Skały, niebo już było bardzo zachmurzone i coś zaczęło kapać.
 

Malinowska Skała
Malinowska Skała


Malinowska Skała (1152 m n.p.m.), zbudowana ze zlepieńców, stanowi bardzo ciekawy przykład wietrzenia, a dzięki swoim urozmaiconym kształtom urosła do rangi jednego z symboli Beskidu Śląskiego, widocznego na prawie każdej pocztówce (ech, czy w dobie maili i sms-ów nasze dziecko będzie jeszcze wiedziało, co to pocztówka?).
 

Zielony Kopiec i Magurka Wiślańska
Zaczynamy schodzić, w tle Zielony Kopiec i Magurka Wiślańska


Ponieważ pogoda pogarszała się dalej, z żalem pożegnaliśmy tonące w chmurach Magurki i zeszliśmy do Lipowej żółtym szlakiem. Ja narzekałam na kamienie, za to dziecię słodko przespało w ulubionej Tuli (nosidełko ergonomiczne) cały żmudny odcinek.

Danuta i Jakub Bogusz
http://wpodrozyprzezzycie.wordpress.com/
Zdjęcia z archiwum autorów

Trasa: Lipowa – Skrzyczne (1257) – Malinowska Skała (1152) – Lipowa, 23 GOT (pkt. GOT wyliczone wg książeczki z rozpiską)
 

Opublikowano w: Turystyka piesza

Czytaj także

W góry z dziećmi? Oczywiście! – Beskid Sądecki

Osobiście uważam, że najlepiej można wypocząć w górach – wędrując, śpiewając, słuchając odgłosów przyrody, odkrywając jej bogactwo i ciesząc się jej bliskością, sycąc wzrok pięknymi widokami i oddychając pełną piersią.

Wypożyczalnie sprzętu turystycznego dla dzieci

W tym roku wszystkie aktywne rodziny z pewnością ucieszyło powstanie w największych miastach Polski kilkunastu wypożyczalni sprzętu turystycznego dla dzieci. Teraz nie trzeba już kupować drogiej przyczepki czy nosidła na wędrówkę z maluchami - wystarczy taki ekwipunek wypożyczyć.

Chudy Wawrzyniec i szlaki rowerowe - Ujsoły nie tylko dla ultramaratończyków

Noc przed Chudym Wawrzyńcem – ultramaratonem górskim w Beskidzie Żywieckim, podzielonym na dwa dystanse: 50 km i 80 km – nie zapowiadała nic dobrego. Nad nami urwało się niebo. Drżący i skuleni pod kołdrą, w otoczeniu potężnych wyładowań atmosferycznych, zastanawialiśmy się, co przyniesie zbliżający się ranek; czy bieg w ogóle się odbędzie? Noc była złowroga. 

Questing - pozwól mi zrobić, a zrozumiem…

Słowo questing na stałe wpisało się w słownik pojęć związanych z turystyką. Ale czy wiemy czym on naprawdę jest, skąd przywędrował i jakie wartości pomaga przekazywać?

KEEN – najlepsze buty na górskie wycieczki

Letnie upały już za nami, zatem właśnie zaczyna się najlepszy okres na długie, górskie wędrówki. Niezależnie od tego gdzie i na jak długo się wybierzemy, w naszej walizce zabraknąć nie może trwałych i wygodnych butów, które przetrwają każde wyzwanie.

Komentarze

wtorek, 06 sierpień 2013 08:34 napisane przez Ala

Widzę, że podróż z nosidełkiem to nieodłączny element Twoich wypraw. Ja również używam tego wspaniałego wynalazku ;) Nie wiem co bym bez niego zrobiła, a w przyszłości mały będzie mógł się pochwalić, że już jako dzidziuś zdobył Skrzyczne;)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.