konkurs link

newsletter

  • 9.7.2020, Imieniny obchodzą: Weronika, Hieronim, Zenon
 
 

101 par nart, 73 komplety kijów i to dopiero początek – rozmowa z Zuzanną Bocian o Akcji Panda Narty

Panda Narty Panda Narty

Są rodziny mniejsze i większe. Jakiej logistyki wymaga skompletowanie sprzętu i zorganizowanie wyjazdu zimowego dla mniejszej (czyt. dla własnych dzieci) wie każdy rodzic, który taki wyjazd zorganizował i wrócił z niego żywy. Teraz wyobraźcie sobie większą rodzinę. Taką, w której dzieciaków jest kilkoro, a nawet kilkanaścioro. Panda Narty to akcja charytatywna zorganizowana przez grupę przyjaciół, których łączy wspólna pasja - jazda na nartach i snowboardzie. A także chęć pomocy innym.

Wydaje mi się, że (chcący lub niechcący) Pandzie udało się osiągnąć coś więcej, niż pomóc potrzebującym dzieciom. Chodzi o to, że dzięki ekspozycji i sukcesowi medialnemu Pandy, organizatorzy akcji uświadomili dużej części zamożnego społeczeństwa uprawiającego nietanie sporty, jakimi są narciarstwo i snowboard, ważną rzecz. Chodzi o to, że można i należy działać tak, aby były one jak najmniej ekskluzywne. Żeby jak najwięcej osób miało szansę ich chociaż spróbować. Również dlatego bardzo cieszyłam się, że będę mogła porozmawiać z jedną z organizatorek akcji - Zuzanną Bocian.
 
Basia Malinowska Pohoryles: Na swojej stronie piszecie: 'Panda Narty to ogólnopolska akcja mająca na celu zbiórkę sprzętu narciarskiego dla dzieci z domów dziecka. Pomysł jest prosty. Ludzie uprawiający sporty zimowe często mają trochę niepotrzebnego sprzętu, który bez sensu wyrzucać. Tu z pomocą przychodzi Panda Narty.' Pomysł może jest i prosty, ale jego realizacja to pewnie kawał ciężkiej pracy. Od czego zaczęliście?

Zuzanna Bocian: Zaczęło się od… zebrania (śmiech). Zebrania ludzi, którzy byliby chętni do współpracy. Obdzwoniliśmy znajomych, zaczęliśmy szukać sponsorów, kontaktowaliśmy się z gazetami, portalami, firmami. Byliśmy zaskoczeni odzewem. Jedna firma wydrukowała nam 400 ulotek i tysiąc naklejek!

Tak w ogóle to Panda w wersji mini ruszyła już dwa lata temu. Zbieraliśmy sprzęt po znajomych, który trafił do domów dziecka. W tym roku akcja ruszyła na większą skalę, zaczęliśmy organizację w listopadzie, zaprojektowaliśmy logo.

Dzięki siatce znajomych, których zawdzięczamy uprawianym wspólnie sportom, rozprzestrzeniliśmy się po Polsce. Udało nam się zorganizować zbiórkę sprzętu w  Bielsku Białej, Gdańsku, Gliwicach, Katowicach, Krakowie, Piasecznie, Poznaniu, Ustroniu, Warszawie i we Wrocławiu. Na pewno lepiej to wyszło niż dwa lata temu.
 
BMP: Ilość sprzętu, który udało Wam się zebrać, robi wrażenie.

ZB: Mam tu nawet zapisane liczby: 101 par nart, 73 komplety kijów, 26 par butów narciarskich, 20 par butów snowboardowych, 8 desek snowboardowych, 39 kurtek, 24 pary spodni, 11 plecaków, 34 kaski, 40 czapek, 23 szaliki, 21 par gogli, 48 par rękawiczek i 43 sztuki bielizny termicznej. Bardzo pomogły nam warszawskie kluby, WKN i Deski. Poza sprzętem narciarskim dostaliśmy też łyżwy. Przekazaliśmy je Fundacji Pomóż Dorosnąć i trafiły do dzieci, które nie mogły wyjechać na ferie.
 
BMP: … ale potem musieliście z tego skompletować zestawy: narty, buty, kijki, kaski… i to jeszcze tak, żeby pasowały na konkretne osoby. A potem porozdzielać i porozwozić…

ZB: Bardzo trudno było dopasować sprzęt do dzieci. Dostaliśmy konkretne wytyczne dotyczące dzieci (jaki mają rozmiar, wzrost), ale strasznie ciężko było to wszystko uporządkować.

Już na początku było jasne, że musimy wypracować jakiś system. Spotykaliśmy się w weekendy, wieczorami, bo w ciągu dnia wszyscy studiujemy lub pracujemy. Mieliśmy bazę u Krzyśka Tabiszewskiego w garażu.  Przeglądaliśmy i zapisywaliśmy w tabelkach, w jakim stanie są ubrania i sprzęt.

Dopasowywaliśmy buty do nart… Strasznie dużo tego było. To było nawet trochę przerażające, jak się otwierało ten garaż i patrzyło na ilość sprzętu... Przede wszystkim staraliśmy się wszystkie narty doprowadzić do dobrego stanu; robiliśmy ślizgi, dokręcaliśmy wiązania. Grzesiek z Asią pojechali busem na dwudniowy objazd po domach dziecka (Koszęcin, Paczyna, Reńska Wieś, Świętochłowice, Brzozów, Głowienka) , żeby dostarczyć sprzęt. Ledwo się zmieścił do busa. Jeszcze później dowoziliśmy jakieś rzeczy, bo nie dali rady wszystkiego zabrać. Te narty, które nie nadawały się dla dzieci, zostały pomalowane przez artystów i wystawione na aukcję, dzięki której zebraliśmy trochę środków pieniężnych.
 
BMP: Zebraliście sprzęt, ale poza sprzętem trzeba opłacić przejazdy, zakwaterowanie, karnety...

ZB: Współpracowaliśmy z sześcioma rodzinnymi domami dziecka z południowej Polski. Zwykle są to rodziny, które mają kilkoro własnych dzieci i dodatkowo kilkoro adoptowanych. Na ogół około 10 osób. Pomogliśmy im zorganizować wyjazdy oferując sprzęt, szkolenie i karnety na wyciągi. Zależało nam na tym, żeby dzieci nie poprzestały na jednym wyjeździe. I wygląda na to, że nie poprzestaną. Opiekunom bardzo zależy na tym, żeby dzieci znalazły swoje zainteresowania. Jak coś im się podoba, to trzeba to kontynuować.
 
BMP: Sprzęt był też na pewno w różnym stanie; jedne dzieci dostały lepsze, nowsze narty, inne pewnie trochę gorsze. Czy to nie powodowało konfliktów?

ZB: Na szczęście nie. Dzieci cieszyły się ze wszystkiego, co dostawały. Radość w ich oczach była ogromna.
 
BMP: W jakim wieku były dzieci? Umiały już jeździć na nartach albo deskach, czy uczyliście 'od zera'?

ZB: Niektóre, te starsze, jeździły już wcześniej. Ale większość z nich na nartach czy deskach stała pierwszy raz w życiu. Ja byłam na dwóch wyjazdach szkoleniowych, w Wiśle i w Puławach pod Rzeszowem. Na jednym z nich dzieci miały od 5 do 10 lat. Wszystkie bardzo chętne do jazdy na nartach, do nauki, zupełnie bezproblemowe. Na drugim mieliśmy już młodzież nieco starszą i z nimi na początku było trochę trudniej. Ale pod koniec wszyscy wyrazili chęć kontynuowania nauki.

Panda Narty


BMP: Ile było dzieci i instruktorów na tych wyjazdach?

ZB: Na początku akcji ogłosiliśmy, żeby osoby chętne do współpracy pisały do nas maile. Ku naszej wielkiej radości dostaliśmy ok. 25 zgłoszeń od instruktorów. Jak przyszło co do czego, sporo z nich się wykruszyło (ludzie mieli zawody, studia, pracę itp.). Zorganizowaliśmy 3 wyjazdy. Na każdym było 2-3 instruktorów. Zawsze był ktoś z nas, organizatorów, a współpracowali z nami także instruktorzy będący na miejscu. Na ostatnim wyjeździe byłam ja z moim bratem i… mamą.
 
BMP: …sportowa rodzina...

ZB: Wydaje mi się, że dobrze to wszystko wyszło i że podołaliśmy wyzwaniu. Każdy czegoś się nauczył.
 
BMP: Czy któreś z dzieci złapało bakcyla narciarskiego albo snowboardowego?

ZB: Tak, był jeden chłopak, który jeszcze zanim wyszliśmy na narty powiedział, że jeździ na łyżwach i że narty na pewno mu się spodobają. I rzeczywiście, stanął na nartach, a po chwili zaczął już na nich jeździć. I jeździł góra-dół, góra-dół. Musieliśmy za nim gonić.
 
BMP: Domyślam się, że formalności związane z organizacją takiej akcji mogą być uciążliwe. Jak sobie z tym poradziliście?

ZB: Współpracowaliśmy z Fundacją 'Pomóż Dorosnąć' pani Ewy Lubianiec, w Piasecznie. Pani Ewa bardzo nam w tym pomogła. Pod koniec grudnia udało nam się uzyskać zgodę na prowadzenie zbiórki publicznej od Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, dzięki czemu wszystko odbywało się w świetle prawa. Teraz Grzesiek pisze sprawozdanie z całej akcji. Formalności nie sprawiły nam większych problemów.
 
BMP: Planujecie, jak rozumiem, dalszą działalność w przyszłym roku?

ZB: Na pewno tak! Wszystkie domy dziecka wyraziły chęć współpracy z nami, a samym dzieciom też się chyba podobało, bo chcą dalej jeździć na nartach i deskach. Teraz zastanawiamy się tylko, jak całą akcję ulepszyć. W międzyczasie szykujemy kolejny projekt, ale o tym poinformujemy niebawem na naszej  stronie pandadzieciom.pl.
 
BMP: Jesteście wielcy. Myślę, że nie tylko dla mnie.

Z Zuzanną Bocian rozmawiała Basia Malinowska Pohoryles.

Marta Bocian

Zuzanna Bocian studiuje zarządzanie w języku angielskim w Akademii Leona Koźmińskiego. Zimą jeździ na snowboardzie, a latem jest instruktorką windsurfingu. Lubi aktywnie spędzać czas jeżdżąc na rowerze, rolkach albo łyżwach, a ostatnio zaczęła chodzić na jogę. W wolnych chwilach czyta fajne książki. Jest siostrą Marcina Bociana, reprezentanta Polski w snowboardcross oraz jednego z czołowych windsurferów Polski w klasie Freestyle. Wspólnie z Marcinem i grupą przyjaciół zorganizowali akcję Panda Narty.

Panda Narty

Opublikowano w: Sporty zimowe

Czytaj także

Narty nie tylko w górach

Kiedy w sklepach i na ulicach zaczyna się zakupowy szał i widać coraz więcej kolorowych, świątecznych światełek, to znak, że nadchodzą święta i oczywiście zima! Jak zima - to i narciarskie szaleństwo. Zima w Polsce jest kapryśna i często trudno trafić z terminem planowanego zazwyczaj z dużym wyprzedzeniem wyjazdu na śnieżną lub przynajmniej mroźną pogodę. Poza tym, przed rozpoczęciem sezonu na stoku, przyda się rozgrzewka i trening bez wydawania oszczędności na pobyt na przysłowiowym „drugim końcu Polski”.

Snowboard – style jazdy w pigułce

Zakładając pierwszy raz deskę snowboardową, mało kto zastanawia się, jaki styl jazdy wybierze dla siebie w przyszłości, a większość osób, prędzej czy później, spróbuje każdego z nich. Dlatego warto wiedzieć, co nas czeka.

Nordic Skating. Bezpieczeństwo na lodzie

Kiedy decydujemy się na jazdę na łyżwach po naturalnym lodzie, na kanałach, jeziorach, czy otwartych akwenach wodnych, takich jak morze i jego zatoki, musimy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Musimy też nauczyć się rozpoznawać, czy lód nie stanowi dla nas zagrożenia.

Dare2b z nową kolekcją dla młodych amatorów zimowego szaleństwa

Marka Dare2b tworzy funkcjonalną i atrakcyjną odzież dla całej rodziny. Ma w ofercie ubrania i akcesoria zaprojektowane z myślą o miłośnikach aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Z racji tego, że sezon narciarski już w pełni, Dare2b stworzyło kolekcję zimowych ubrań dla młodych pogromców stoków. 

Obozy zimowe - jak wybrać dobrego organizatora?

Późna jesień to czas, gdy większość rodziców planuje zimowe ferie szkolne dla swoich dzieci. Udany zimowy wyjazd to gwarancja powrotu do szkoły z nową energią i uśmiechem, więc w rodzinach trwają poszukiwania takiej opcji wypoczynku, która najbardziej zadowoli dziecko. Dla wielu rodziców zbliżająca się zima będzie ważnym etapem na drodze do samodzielności ich dziecka poprzez wyjazd na zimowisko. Jak mądrze wybrać obóz, któremu organizatorowi zaufać, aby zapewnić pociesze bezpieczny wypoczynek?

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.