konkurs link

newsletter

  • 5.7.2020, Imieniny obchodzą: Karolina, Antoni, Filomena
 
 

Wyprawy rowerowe z dziećmi – jak to się robi?

Po pokonaniu 400 km w 6 dni Po pokonaniu 400 km w 6 dni fot. z archiwum rodzinnego

Choć trudno to sobie wyobrazić, podczas wypraw rowerowych z dziećmi jadącymi na własnych rowerach można pokonać setki kilometrów i dobrze się przy tym bawić. Trzeba tylko zwrócić uwagę na kilka szczegółów i poznać proste triki organizacyjne.

Jakiś czas zbierałam się do przygotowania tego tekstu, jednak wciąż nie byłam pewna, czy jestem wystarczająco kompetentna, by to zrobić. Teraz już nie mam wątpliwości. Po przejechaniu w ciągu ostatnich dwóch lat 2,5 tys. km na rowerach z dziećmi, wielu całodniowych wycieczkach, trzydniowej wyprawie w okolicach Warszawy, a głównie po pokonaniu w dwa tygodnie 738 km z dwójką dzieci (6,5 i 9 lat) mam cały wór doświadczeń i obserwacji, którymi chętnie podzielę się z rodzicami chcącymi (nawet jeśli o tym nie są jeszcze przekonani) pokazywać dzieciom świat z perspektywy dwóch kółek.
 

Z dziećmi na rowerz
Z siodełka świat wygląda zupełnie inaczej


Decyzja
Wybór wyprawy rowerowej jako sposobu na spędzenie urlopu nie dla wszystkich jest oczywisty, to jasne. Jednak jeżeli na co dzień używacie w rodzinie rowerów, jesteście gotowi spędzać na siodełku wiele godzin dziennie (niezależnie od warunków atmosferycznych), nie przeraża was wizja pokonywania kilkudziesięciu kilometrów z sakwami czy przyczepką (w której ciągniecie albo dzieci, albo bagaże) oraz mierzenia się ze słabościami własnymi i dzieci, a przede wszystkim macie ochotę na bezpośredni kontakt z ludźmi i przyrodą, spojrzenie na świat z nieco innej perspektywy, to warto podjąć wyzwanie.

Wybór trasy
Jeśli już zdecydowaliśmy się na wyprawę rowerową z dziećmi, przed nami wybór trasy. Musi być ona dostosowana nie tylko do czasu, jaki chcemy spędzić na rowerach, ale też do możliwości uczestników (zakładamy, że średnia prędkość poruszania się rodziców z dziećmi to 10 km/h – wliczając postoje i krótkie przerwy). Na początek (oczywiście już po etapie kilkugodzinnych wycieczek w pobliżu miejsca zamieszkania) warto wybrać się w jedno miejsce (samochodem lub pociągiem), z którego będziemy robić całodzienne wypady po okolicy (tutaj polecam np. Puszczę Kozienicką lub Puszczę Bolimowską). Takie rozwiązanie pozwoli nam na pokonywanie w ciągu dnia całkiem długich tras, a jednocześnie zwolni z obowiązku wożenia namiotu, karimat i śpiworów. Dobrym pomysłem jest też znalezienie w pobliżu miejsca zamieszkania terenów, które umożliwią zorganizowanie np. trzydniowej wyprawy z sakwami, z nocowaniem na trasie (np. w pensjonacie lub pokojach gościnnych) – to będzie preludium do dłuższej, prawdziwej wyprawy (my taki wstęp zrobiliśmy sobie w Mazowieckim Parku Krajobrazowym - przeczytaj tekst 4 rowery, 3 dni, 141 km).
 

Z dziećmi na rowerze
Pierwsza wyprawa z sakwami


Po udanych próbach warto zaplanować dłuższą wyprawę, wybierając miejsce, gdzie szlaki rowerowe – w miarę płaskie - poprowadzone są mało uczęszczanymi, utwardzonymi szlakami (uwaga na piach, jaki można spotkać w Puszczy Kampinoskiej czy Mazowieckim Parku Krajobrazowym) albo w pobliżu dróg (ale nie nimi), a infrastruktura pozwala na swobodne kempingowanie. Niestety w Polsce trudno znaleźć miejsca spełniające ten pierwszy warunek, choć oczywiście nie jest to niemożliwe (np. wcześniej wspomniane Puszcze).

Świetnie na rodzinne wyprawy nadają się kraje skandynawskie (polecam szczególnie Gotlandię, Danię, Wyspy Allandzkie), a także Niemcy, np. szlak wokół Jeziora Bodeńskiego i Szlak Pięciu Rzek (w Bawarii). Nie dość, że w tych miejscach rowerowi podróżnicy to widok powszechny i nawet kierowcy są do nich przyzwyczajeni, uznając ich prawo do podróżowania, to na dodatek sieć dróg rowerowych (i kempingów) jest naprawdę imponująca.

Wybierając trasę, warto skorzystać zarówno ze stron internetowych danego regionu – znajdziemy tam mapy, opisy tras i atrakcji, jak i z forów i opinii osób odwiedzających wcześniej (na rowerach) wybrane miejsca. To pozwoli na zebranie wielu informacji, które mogą przydać się podczas wyprawy.

Sprzęt
Podstawowym sprzętem podczas wyprawy są oczywiście rowery. Ważne, by były wygodne, a rozmiar ramy dopasowany do wzrostu dziecka no i dorosłego (przeczytaj tekst Jak kupić rower dla dziecka - 7 rad doświadczonego taty). Rower obowiązkowo musi być wyposażony w błotniki, które chronią w razie deszczu i chlapy. Czasem istnieje konieczność wymiany fabrycznych błotników, bo w przypadku małych rowerów dziecięcych producenci jakby nie przewidywali, że dzieci będą jeździć po błocie (przeczytaj tekst Pożytki z błotników rowerowych). Przydatny może być dzwonek (w Niemczech wszyscy rowerzyści korzystają z dzwonków, np. na ostrych zakrętach, gdy nie widać, czy ktoś nadjeżdża z naprzeciwka) oraz oświetlenie.

Przed wyprawą warto zrobić przegląd roweru (czy to samodzielnie, czy też w serwisie – dla mniej wprawionych polecam to drugie rozwiązanie). Trzeba też koniecznie zabrać ze sobą reperaturkę (łatki+klej) i zapasowe dętki (oczywiście w każdym rozmiarze) oraz pompkę.
 

Z dziećmi na rowerze
Główny rower transportowy


Bagaże można przewozić w sakwach (najlepiej wyposażyć się od razu w porządne, wodoodporne sakwy), a także w przyczepce (może być taka na jednym kole, do której przyczepia się sakwy lub przyczepka do wożenia dzieci, zamieniona na bagażową). Trzeba jednak pamiętać, że przyczepka stanowi poważne obciążenie i pokonywanie z nią piaszczystych terenów lub wzniesień wymaga siły.

No i oczywiście kask w dobrym rozmiarze. W przypadku długich godzin spędzanych w ciągu dnia na rowerze istotna jest też waga kasku oraz liczba otworów wentylacyjnych. Lekki, przewiewny kask to większy komfort jazdy.

Dziecko na rowerze
Niektórzy pukają się w czoło, słysząc, że w dwa tygodnie przejechaliśmy z dziećmi 738 km. Inni nie dowierzają, a już najczęściej pojawia się komentarz: „To ja bym nie dał rady, a dziewczynki dały?”. Otóż okazuje się, że dzieci są w stanie przejechać dziennie nawet 93 km (oczywiście nie codziennie przez 2 tygodnie), specjalnie przy tym nie narzekając. Jednak muszą być do tego przygotowane – i to może mniej fizycznie (my po prostu dużo jeździmy, ale specjalnego treningu nie stosujemy), ale głównie mentalnie (przeczytaj tekst 79 kilometrów z sześciolatką).
 

Dziecko na rowerze
Najmłodsza rowerzystka bez sakw, tylko z torebką na kierownicy


Dziecko musi wiedzieć, dokąd jedzie, znać cel, dlatego zawsze wieczorem, planując kolejny dzień, albo rano, przed wyruszeniem, obejrzyjcie z dzieckiem mapę. Musi też mieć świadomość, że po drodze będą przerwy, że zobaczy, przeżyje coś ciekawego. I choć czas i odległości dopiero z wiekiem (tak ok. 7 lat) zaczynają coś znaczyć, warto informować małych rowerzystów, ile kilometrów i ile godzin zajmie trasa. Każdą dłuższą wycieczkę rowerową (lub dzień  wyprawy) należy zaplanować tak, by na trasie znalazły się ciekawe punkty. I nie zawsze musi to być skansen czy bunkry. Może być zakole rzeki, ścieżka dydaktyczna, a nawet… sklep z lodami. Czasem ciekawe miejsca/obiekty trzeba znajdować spontanicznie, gdy zaistnieje taka potrzeba, ale od czego mamy wyobraźnię.
 

Z dzieckiem na rowerze
Wspólne planowanie trasy


Koncentracja
Z tą jest u dzieci różnie. Mają na nią wpływ zarówno wiek, jak i charakter dziecka, no i oczywiście nie bez znaczenia pozostaje otoczenie. Hałaśliwe, zatłoczone drogi, które wymagają skupienia, działają zazwyczaj odwrotnie. Choć i długa jazda po pustej, monotonnej trasie może rozpraszać.

Koncentracja jest ważna przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Jeśli dziecko ma rozproszoną uwagę, rozgląda się na wszystkie strony, o kraksę nietrudno. Dlatego też, gdy zauważymy, że dzieci nie są się w stanie skupić na jeździe, warto zrobić przerwę, chwilę się pobawić, napić się, coś zjeść, odpocząć.

Nóżka
Do czego służy, wiadomo, jednak czasem zdarza się, że wykorzystanie jej sprawia dziecku duże trudności. Na płaskim i równym podłożu używa jej bez problemu, jeśli jednak jest trochę z górki, grząsko lub wyboiście, zaczyna mu sprawiać kłopoty. I tu, jak ze wszystkim – należy zachęcić dziecko do sprawdzenia, w jakich sytuacjach rower stoi, a w jakich się przewraca (oczywiście warto go wtedy łapać). Jeśli maluchowi trudno znaleźć prawidłowość, musimy mu wyjaśnić, czemu czasem rower nie chce stać.

Sprawa nieco się komplikuje, kiedy założymy sakwy na bagażnik lub torbę na kierownicę. Jednak i w takich sytuacjach można sobie poradzić – w ostateczności opierając rower o drzewo, ścianę, ławkę…

Przerzutki
W najmniejszych rowerach (12” i 16”) przerzutki są rzadkością. Jednak w 20” to raczej standard. Dlatego kiedy tylko mały rowerzysta przesiądzie się na większy rower, warto wprowadzić latorośl w tajniki zmiany biegów.

Dzieciom na początku trudno jest zrozumieć, do czego służą przerzutki. Szczególnie, jeśli przez dłuższy czas poruszały się sprawnie na rowerze, który ich nie miał. Może zająć nawet kilka miesięcy, nim zaczną się nimi sprawnie posługiwać i wykorzystywać je w odpowiednich momentach. Na początku warto znaleźć niewielką górkę i wjeżdżać na nią wraz z dzieckiem – bez korzystania z przerzutek i z prawidłowym wykorzystaniem ich (przerzucanie przez dziecko na nasze hasło). W ten sposób mały rowerzysta przekona się, że to rozwiązanie naprawdę ułatwia jazdę. Później trzeba utrwalać nawyk wrzucania i zrzucania biegów. My robiliśmy to tak, że osoba jadąca na końcu (zazwyczaj ja), informowała, jaki bieg będzie najbardziej optymalny w danej sytuacji. Dzięki temu dzieci dość szybko przyswoiły sobie zasady i zaczęły wykorzystywać przerzutki. Oczywiście jeszcze długo może się zdarzyć, że zajęte kontemplowaniem otoczenia dziecko zaatakuje górę na „piątce”, albo będzie młócić nogami, jadąc po płaskim na „dwójce”.

Licznik
Przy dłuższych wyprawach z dziećmi (ale też przy jeździe po mieście) licznik kilometrów może się przydać, szczególnie gdy zamontujemy go w dziecięcym rowerze. Dzięki temu mały rowerzysta kontroluje sytuację, czuje się odpowiedzialny za śledzenie trasy. W chwilach kryzysu, kiedy pojawia się zmęczenie lub znużenie, licznik działa motywująco – można np. mierzyć prędkość pozostałych uczestników wyprawy, którzy nie mają liczników, sprawdzać, z jaką prędkością jedzie się z górki, a z jaką pod górkę; można szukać ciekawej kombinacji cyfr (np. u nas zawsze jest polowanie na 5 takich samych cyfr – 222,22 lub 444,44 km itp. – oczywiście jeśli mierzymy łącznie całą wyprawę, a nie każdy dzień osobno).
 

Z dzieckiem na rowerze
Na jednym liczniku mamy przebieg od początku sezonu, czyli od połowy kwietnia 2013


Bidon
Gdybyśmy mieli zatrzymywać się za każdym razem, gdy któremuś z członków wyprawy zachce się pić, więcej byśmy stali, niż jechali. Dlatego niezbędnym wyposażeniem każdego rowerzysty podczas wyprawy jest bidon. W przypadku „dorosłych” rowerów nie ma problemu z zamocowaniem specjalnego koszyka (przykręca się go na dwie śruby do ramy), kłopoty pojawiają się przy rowerach dziecięcych – z mniejszą, grubszą ramą, gdzie nie ma miejsca na koszyk, a plastikowy uchwyt nie obejmuje ramy. Wyjście da się jednak znaleźć: uchwyt do bidonu można zamocować na ramie pod siodełkiem (choć dość trudno wydobyć bidon), na kierownicy (najlepiej taki z długą plastikową rurką, przez którą można pić bez wyjmowania bidonu) albo włożyć do to torby mocowanej na kierownicy (sprawny mały rowerzysta poradzi sobie z wyjęciem go jedną ręką). (Zobacz Test bidonów Polisport)
 

Z dzieckiem na rowerze
Jeden ze sposobów mocowania bidonu na dziecięcym rowerze


Na wszelki wypadek
Wydawać by się mogło, że jazda na rowerze to tak łatwa sprawa, że wypadki zdarzają się bardzo rzadko. Okazuje się jednak, że w przypadku dzieci, które często eksperymentują (np. jazdę bez trzymanki) albo zwyczajnie rozpraszają się i przewracają, jest nieco inaczej (niestety dorosłym też zdarzają się wywrotki, czego doświadczyłam na własnej skórze podczas wyprawy po Niemczech). Dlatego na każdy wypad rowerowy – czy to po okolicy, czy kilkutygodniową wyprawę – trzeba zabrać ze sobą apteczkę. My mamy ją zawsze i, niestety, dość często się przydaje. Zazwyczaj wykorzystujemy wodę utlenioną, spirytusowe gaziki do przemywania obtarć i plastry (szczególnie skuteczny, choć nieprzyjemny, jest plaster w sprayu), ale przydać się też może bandaż elastyczny, opatrunki czy temblak. Polecam wyposażenie się w specjalną apteczkę rowerową (np. w Decathlonie) albo w apteczkę samochodową w miękkim opakowaniu. Apteczkę można też skompletować własnoręcznie, dobierając do potrzebnego wyposażenia podstawowe leki (przeciwgorączkowe i przeciwbólowe).

Niezależnie od apteczki, przed wyjazdem za granicę warto wykupić polisę ubezpieczeniową (KL i NNW), a także odebrać w NFZ kartę EKUZ.

W drogę
Gdy wszystko już gotowe – trasa wybrana, rowery po serwisie, sakwy zapakowane (nie zapomnijcie o książkach i grach dla dzieci, choć może się okazać, że po całym dniu na rowerze nie będą już miały czasu skorzystać), ruszamy w drogę.
 

Z dziećmi na rowerze
Każdy moment i miejsce są dobre, żeby poczytać


Może się zdarzyć, że podczas wyprawy coś nas zaskoczy (czy to awaria sprzętu, czy brak kempingu w miejscu, w którym powinien być), jednak pozytywne nastawienie i otwartość na nowe wyzwania na pewno pozwolą łatwo przezwyciężyć przeciwności. Szerokiej drogi!
 

Dziecko na rowerze
A gdy nachylenie drogi przeekracza 20 stopni, przyczepkę trzeba wepchnąć na górę


tekst i fot. Ewa Świerżewska
 

Opublikowano w: Rowery

Czytaj także

Kieszonkowy podręcznik obsługi roweru szosowego

Niniejsza książeczka jest podręcznym, jasno napisanym przewodnikiem, który pozwoli  rozwiązać każdy problem, jaki może się pojawić w trakcie uzytkowania Twojego roweru szosowego, poczynając od dziurawej gumy, a na regulacji przerzutek kończąc. Zawiera zalecenia, jakie narzędzia warto ze sobą wozić oraz porady, jak obsługiwać i konserwować rower. Czyszcząc i sprawdzając swój rower, będziesz w stanie wykryć najmniejszą nieprawidłowość i w porę zapobiec awarii, zanim ona nastąpi i narazi Cię na niepotrzebny koszt wymiany części. 

LOTTO Poland Bike Marathon dla każdego - rozmowa z Grzegorzem Wajsem

Już w najbliższą niedzielę 29 marca w podwarszawskim Otwocku wystartuje siódmy sezon LOTTO Poland Bike Marathon. Sezon długi, bo zakończy się dopiero w połowie października. W tym czasie amatorzy jazdy na rowerach górskich zawitają do 16 miejscowości. Cykl wyścigów LOTTO Poland Bike Marathon, początkowo dość kameralny, dziś jest jednym z największych i najbardziej popularnych w Polsce. Jego organizator Grzegorz Wajs to były kolarz zawodowy, medalista mistrzostw Polski i wielokrotny reprezentant kraju. Pierwsze wyścigi pod szyldem Poland Bike Marathon zostały rozegrane w 2009 roku. Rok później powstała formuła profesjonalnego cyklu. Grzegorz Wajs i jego ekipa tworzą LOTTO Poland Bike Marathon, zgodnie ze swoim niezmiennym hasłem „Startuj z nami. Kolarstwo jest naszą pasją!”  

Rower od dziecka – jak rozkręcić pasję?

Wielu rodziców zastanawia się, jak rozpocząć przygodę dziecka z rowerem, aby do niego nie zrazić i rozwinąć dwukołową pasję. O czym należy pamiętać, by rower stał się towarzyszem na całe życie?

Rusza Cykloklasa Merida, czyli klasy kolarskie dla dziewczyn

Rusza projekt Cykloklasy Merida, czyli nowa odsłona profesjonalnych klas kolarskich dla dziewczyn. Patronami honorowymi przedsięwzięcia zostali czołowy polski kolarz Przemysław Niemiec, legenda MTB Gunn-Rita Dahle Flesjaa oraz kolarska mistrzyni Europy na torze i szosowa mistrzyni Polski Eugenia Bujak. Wychowawcą dziewczyn z Rydułtów jest Dariusz Skupień, pierwszy trener w karierze Bujak. Konferencję poprowadzi Adam Probosz, komentator Eurosportu.

Przyczepki Croozer Kid for 1/Croozer Kid for 2 - Test

Croozer Kid (w wersji jedno- i dwuosobowej) to zdecydowanie najpopularniejsza markowa przyczepka rowerowa na polskim rynku. Dla naszych klientów nadal jest to pierwszy wybór, gdy planują rowerową wycieczkę, bądź chcą przetestować sprzęt przed zakupem. Croozery najczęściej można też spotkać na ścieżkach rowerowych, dlatego warto przyjrzeć się dokładniej temu właśnie wózkowi, by pokazać jego mocne strony i pewne braki.

Komentarze

sobota, 18 kwiecień 2015 22:11 napisane przez Roman

Witam, z tego co wiem, przepisowo to w Polsce dzieci do lat 10 a takie widzę na zdjęciach, są traktowane jako piesi i teraz, można z nim jechać po chodniku a co z drogą publiczną poza terenem zabudowanym gdzie chodnika nie ma, ano pieszy powinien korzystać z pobocza a jeżeli jest ono nieprawidłowe(to już ocena subiektywna ,że jest)może korzystać z jezdni ale musi ustępować pojazdom i trzymać się jak najbliżej krawędzi, powinien też poruszać się po lewej stronie - jak to pieszy, no to weź teraz wyjedź z małolatem przepisowo na wycieczkę za miasto, ty jedziesz po prawej on po lewej, albo on po lewej jedzie a ty biegniesz obok jesteś pieszym, bo jak wsiądziesz na rower to musisz znaleźć się po prawej stronie jezdni, no i jak wtedy wygląda ta opieka nad rowerzystą małoletnim no chyba ,że znacie jakieś przepisy którymi można wyjść z tej sytuacji, piszę o stanie prawnym jaki znam, a życie toczy się swoją drogą

czwartek, 05 marzec 2015 16:34 napisane przez Morys

Macie jakiś pomysł na wyjazd z 4latką? Niestety za duża już na przyczepkę a na rowerku nie da rady pod żadną górkę. Siedzonko? ale to tez na dłuższe trasy nie wygodne :/

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.