konkurs link

newsletter

  • 17.2.2020, Imieniny obchodzą: Zbigniew, Julian, Łukasz
 
 

Bieganie z wózkiem – jak to się robi

Bieganie z wózkiem – jak to się robi

Jestem mamą trójki wspaniałych maluchów. Najstarsza córeczka Łucja ma 4 lata, młodsza Ludwisia 2,5 roku, synek Wiktor - 8 miesięcy. Przed urodzeniem Łucji biegaliśmy z mężem, zarówno w biegach krótszych, ale także w maratonach i biegach ultra , w tym jednym z najtrudniejszych biegów po górach - Biegu Rzeźnika. 

W ciąży nie biegałam, więc kiedy córeczka pojawiła się na świecie, miałam ogromny głód biegania i ochotę spożytkowania energii w inny sposób, niż tylko opieka nad dzieckiem, pranie, sprzątanie, gotowanie. Udało się nam odkupić  od kolegi używany przez jedno dziecko wózek biegowy - joggera.  Był to oryginalny, lekki, trójkołowy Baby jogger sprowadzony z USA, z 20-calowymi kołami, pompowanymi jak w rowerze. 

 

 

Lusia zaczęła w nim biegać latem, kiedy miała około 5 miesięcy. Właściwie była to jedyna możliwość robienia dłuższych treningów. Biegaliśmy na zmianę z mężem, a Lusia to uwielbiała, tym bardziej, że jej rozwój odbywał się bardzo szybko i wciąż potrzebowała nowych bodźców. Zaczęłyśmy też biegać razem w zawodach. Te krótsze, do 10 km, sprawdzały się znakomicie. Pod koniec sierpnia wystartowałam z wózkiem w półmaratonie w Sochaczewie. Bieg jest trudny logistycznie, bo trzeba być wcześnie rano, potem o 11 przewożą autokarami na start, tam znowu czekanie i start o 12. Biegnie się z powrotem do Sochaczewa po ulicy, na której nie ma właściwie ograniczenia ruchu kołowego. Dziecko ma więc rurę wydechową samochodu dokładnie na wysokości twarzy. Ten bieg wyraźnie nie spodobał się Lusi - była znużona, chciała się ruszać. Cały czas zatrzymywałam się, podawałam jej picie, jedzenie, zabawki, rozmawiałam. Gdyby była taka możliwość, zeszłabym z trasy, ale wiedziałam, że autokar końcowy, który ściąga tych, którzy nie mogą już biec, będzie jechał za kilka godzin. Nie było więc wyboru - musiałam szybko biec. Dobiegłam w 1h41 minut. Lusia stanęła sama na podium. Wtedy już wiedziałam, że takie długie biegi nie są dla niej. To była bardzo ważna lekcja. Przecież nie chodzi tylko o to, żebyśmy my mogli trenować, ale także o to, żeby dziecko miało przyjemność. U Lusi jeżdżenie w wózku szybko się zakończyło, gdyż wraz z rozwojem, zdecydowanie wolała poruszać się sama.

 

 
Ludwisia była i jest miłośniczką joggera. Nie tylko w nim spała, ale lubiła sobie nawet porozmawiać, co przy długim, wolnym wybieganiu było możliwe. Pożyczyliśmy drugi wózek i wtedy razem z mężem i Lusią mogliśmy startować w zawodach. 

W 2012 roku wystartowałam z dziewczynkami w podwójnym joggerze w Maratonie Warszawskim. To był wspaniały bieg. Co chwilę trzeba było się jednak zatrzymywać na siku, na picie, ale jak tylko ruszałyśmy, ludzie ustępowali nam miejsca, kibicowali, a my galopowałyśmy. Wspaniałe uczucie. Na 19. km starsza córka powiedziała jednak, że już kończymy i musiałyśmy skończyć. 

Jeszcze dwa razy startowaliśmy z podwójnym joggerem i dziewczynkami. Raz ja, w zeszłym roku na 5 km podczas biegów Maratonu Warszawskiego. Mimo że było to 3 miesiące po kolejnym cesarskim cięciu, udało się nam dobiec w 24 minuty. W kolejnym biegu wystartował mąż podczas Biegnij Warszawo - złamał wtedy 41 minut na 10 km.
Teraz w joggerze zaczyna jeździć Wiktor i jest wyraźnie zachwycony.

Co musi posiadać taki wózek do biegania

 

 

Po pierwsze powinien to być wózek specjalnie do tego skonstruowany, tzn. trójkołowy, z dużymi kołami - najlepsze są 20-calowe, z dobrą amortyzacją (bo przecież zależy nam na tym, żeby dziecko podczas jazdy nie odczuwało wstrząsów). Wózek powinien mieć nieskrętne koła, hamulec ręczny, pasek, który można założyć sobie na rękę, żeby pojazd nam przypadkiem nie odjechał. Nie bez znaczenia jest też waga wózka, bo trzeba pamiętać, że dziecko coraz więcej waży , więc robi się coraz ciężej. Wózki mają nisko środek ciężkości, umieszczony blisko tylnych kół, są więc dość stabilne.

Latem musimy pamiętać o daszku chroniącym przed słońcem i moskitierze (z wózkiem biegamy wolniej, więc dziecko jest narażone na wszelkie owady). Warto zabierać ze sobą specjalną folię przeciwdeszczową, żeby uniknąć niespodzianek. Rączka wózka powinna być nieco poniżej łokcia rodzica, więc jeśli obydwoje rodzice będą z nim biegać, warto, żeby była ruchoma. Oczywiście wózki mają wiele różnych bajerów - wbudowane głośniki, przez które możemy odtwarzać dziecku muzykę z MP3, specjalne podstawki na jedzenie czy picie… Ale… Czy dziecko potrzebuje cały czas czegoś słuchać? Czy nie wystarczą odgłosy natury, lasu?  Czy dziecko cały czas musi jeść i pić? Lepiej zatrzymać się i dać maluchowi picie, niż biec i być może narazić go na zachłyśnięcie. Bajery więc są potrzebne rodzicom, którzy lubią gadżety i lubią się polansować, raczej nie ma to wiele wspólnego z bieganiem. Wszystkie te elementy powodują, że wózek jest zarówno cięższy, jak i droższy.

Pojedyncze wózki przeważnie bardzo łatwo i wygodnie się składa. Najczęściej odpina się wszystkie kółka, a resztę bez problemu pakuje do samochodu – co najważniejsze, nie zajmuje to dużo miejsca. Gorzej z podwójnym joggerem. Trzeba mieć ogromny samochód i miejsce do trzymanie go w domu. To bardzo duży wózek. Nie składa się go już tak łatwo i szybko, a podróżowanie z nim po mieście jest czasami męką. Nie ma jak zejść z nim po schodach, a ciężar wózka i siedzących w nim dzieci czyni schody poważną przeszkodą. Są wózki, które po odpięciu przedniego koła mogą służyć jako przyczepka rowerowa. Siedziska i oparcia w wózkach często mają opcję regulacji – najczęściej do wyboru jest pozycja siedząca lub półsiedząca. 

Jak prawidłowo biegać z joggerem

 

Ważne jest , żeby założyć sobie „smycz” na przegub ręki, dla bezpieczeństwa. Rączka powinna być na wysokości lekko ugiętego łokcia. Trzymamy rączkę jedną ręką , nie zaciskając jej zbyt mocno. Staramy się zmieniać rękę. Wózek musi być nieco z przodu, żeby nie uderzać w niego kolanami. Podczas takiej jazdy pracuje cała obręcz barkowa i mięśnie brzucha. Jest to super metoda na dłuższe, wolne wybiegania. Pod warunkiem, że maluch to lubi albo… śpi. Nie da się jednak zrobić szybkiego biegu. Najlepiej wybierać asfalt lub utwardzane drogi leśne. Podczas skrętu należy  lekko unieść przednie koło i je przestawić. Należy też pamiętać, że to jednak zupełnie inna technika od normalnego biegania. Zupełnie inaczej pracuje miednica i obręcz barkowa, które podczas biegania z wózkiem są unieruchomione. 

Ewa Witek-Piotrowska, Klinika Rehabilitacji Sportowej ORTOREH (www.ortoreh.pl).

 
 
Opublikowano w: Bieganie

Czytaj także

Biegiem i marszem - Biegnij Warszawo 2013

6 października ulicami stolicy przebiegło kilkanaście tysięcy uczestników największego ulicznego biegu na 10 km w Polsce - Biegnij Warszawo. W promieniach słońca i przy okrzykach kibiców w samo południe tłum odzianych w srebne koszulki okolicznościowe osób ruszył przed siebie ulicami Warszawy. 20 minut później na trasę wyruszyli uczestnicy imprezy towarzyszącej - Maszeruję Kibicuję - prowadzeni przez Roberta Korzeniowskiego.

Odzież termoaktywna Brubeck z linii fitness – test

Kiedy zaczynaliśmy biegać niecałe 2 lata temu, zaopatrzyliśmy się w podstawowe elementy garderoby początkujących biegaczy – buty, skarpetki, spodnie (długie i krótkie), koszulki i cienkie kurtki chroniące od wiatru. Z czasem przybyło nam kilka koszulek z różnych biegów ulicznych, wymieniliśmy też buty. A teraz nasza sportowa szafa wzbogaciła się o kilka elementów firmy Brubeck – jak się okazało, dobrych nie tylko do biegania.

I Rodzinny Bieg Górski w Choszczówce

Wg prognoz pogody miało być nawet 9 st C. i słonecznie. Jednak chimeryczny listopad przywitał nas mglistym, mokrym porankiem i nie więcej niż 3 st. C.

Maratoński weekend w Warszawie z atrakcjami dla każdego

Ostatni weekend września upłynął w stolicy pod znakiem Maratonu Warszawskiego i towarzyszących mu imprez. Kierowcy pewnie się denerwowali, za to ludzie, dla których aktywność fizyczna jest ważnym elementem życia - uczestniczyli w tym wielkim sportowym święcie.

Spartan oddział silny jest! Relacja z wybiegania i zbierania

Po raz pierwszy widziałam ich, gdy kibicowaliśmy biegaczom podczas Maratonu Warszawskiego w 2011 roku i natychmiast podbili moje serce. Okazuje się, że nie tylko moje, bowiem Spartanie Dzieciom - grupa biegaczy, która poprzez udział w długodystansowych biegach ulicznych, niesie pomoc niepełnosprawnym dzieciom, zyskuje nie tylko coraz większe rzesze sympatyków, ale i zdobywa nowych członków. I jednemu, i drugiemu, a przede wszystkim zbiórce pieniędzy na protezy nóżek dla małego Stasia, służyć miało sobotnie wybieganie 3 sierpnia w Warszawie.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.