konkurs link

newsletter

  • 13.8.2020, Imieniny obchodzą: Diana, Hipolit, Maksym
 
 

Boks dla wszystkich - rozmowa z Rafałem Jackiewiczem

Rafał Jackiewicz Rafał Jackiewicz fot. archiwum rodzinne
Zależy mi, aby sport był obecny w życiu dzieci. Jak człowiek trenuje, to też lepiej się czuje – mówi Rafał Jackiewicz, bokser.
Przed Panem już ostatnie walki w sportowej karierze. Gdyby miał Pan jeszcze raz podjąć decyzję – wybrałby Pan boks?

Rafał Jackiewicz: Rozważyłbym piłkę nożną, dlatego że piłkarze zarabiają 300 razy więcej niż pięściarze (śmiech). Byłem też dobry w piłkę, ale miałem trzy akcje z sędzią, bramkarzem i obrońcą – myślę, że też bym walczył na boisku (śmiech). Teraz już poważnie: wybrałbym boks, bo dzięki temu całe może życie się ułożyło – poznałem żonę, dziś dzięki „boksowi żyję i zarabiam. 

Co było najtrudniejsze, kiedy zaczynał Pan trenować? 

Utrzymanie wagi. Było to tym bardziej trudne, że z zawodu jestem cukiernikiem i zbyt często moja „miłość” do słodyczy zwyciężała z dietą, której powinienem przestrzegać.   

Zdobył Pan tytuły mistrza Polski, Unii Europejskiej, Europy i świata. Skąd w Panu było tyle determinacji?

Za każdym razem, kiedy przygotowywałem się do walki, liczyłem pieniądze - im więcej będę wygrywał, tym więcej będę zarabiał. Na szczęście nie wiedziałem, że będę zarabiał tak mało, bo jakbym wiedział, pewnie bym wszystkiego nie wygrał (śmiech).

Rodzina – żona i dzieci to Pana największy sukces? 

Tak. Całe życie dążyłem do tego, aby mieć dom, rodzinę, żonę, dzieci. Chciałem, aby to wszystko jakoś działo. Moje dzieci niestety mają trochę charakter po mnie (śmiech). Mam dom, mam gdzie wracać, mam się do kogo przytulić, mam do kogo pokrzyczeć (żartuję). TAK – rodzina to mój największy życiowy sukces. 

Jest Pan ciągle aktywny. Czy poza siłownią też na sportowo spędza Pan czas z rodziną? 

Najczęściej latam za dziećmi (śmiech). 

Jak dba Pan o dobrą formę swoich dzieci? Zdrowe jedzenie to pewnie podstawa u Was w domu...

(Śmiech). Córka chodzi na gimnastykę, starszy syn troszkę ćwiczył karate, a teraz chce ćwiczyć boks, chce ze mną trenować. Idziemy w takim kierunku, aby jednak dzieci ruszały się, a nie siedziały tylko przed tabletami i tv. Zależy mi, aby sport był w ich życiu. Jak człowiek trenuje, to też lepiej się czuje. 

Rodzice czasami nie mają już siły, aby myśleć o sobie. Na siłownię zwyczajnie nie chce się pójść, brakuje motywacji... Skąd u Pana ciągle tyle motywacji do działania?

Prowadzę taki tryb życia, jaki prowadzę. Ruszam się z moimi uczniami na treningach, mam sparingi, różne zabawy – dzięki temu utrzymuję dobrą dyspozycję. 

Jak się okazuje, nie tylko czynny sport jest Pana pasją. Niedawno ruszył nowy projekt, pod nazwą „Boks dla wszystkich”. Czy również dla zapracowanych rodziców? 

Dla zapracowanych rodziców, ludzi, którzy nigdy nie walczyli. Każdy może wyjść zza biurka i udowodnić, że umie się bić. Nie ma żadnych ograniczeń wiekowych poza ukończonym 18. rokiem życia. Boks dla wszystkich – kobiet i mężczyzn, którzy chcą udowodnić sobie albo innym, że oprócz fajnego wyglądu i świetnej pracy – potrafią też przyłożyć, jak trzeba (śmiech).   

Jakie ma Pan plany na ten rok? 

W maju walka wieczoru w boksie, w czerwcu walka w K1. Planuję stoczyć jeszcze dwie zwycięskie walki, do 50 wygranych w boksie. I to będzie moje zakończenie kariery sportowej. Poza tym będę organizował dalej gale boksu na imprezach firmowych, projekt „Boks dla wszystkich”, ale najbliższe plany to promocja mojej książki, która ukaże się już 24 maja. 

Dziękuję za rozmowę.   
 
Opublikowano w: Wywiady

Czytaj także

Bieganie w słusznej sprawie – rozmowa z szefową Drużyny Szpiku, Dorotą Raczkiewicz

Walka ze stereotypami i mitami to dla nas chleb powszedni. Obudzeni w nocy, jak mantrę potrafimy powiedzieć, że oddanie szpiku nie boli i wcale nie odbywa się przez wielką strzykawkę z kręgosłupa. To wydaje się śmieszne, ale niestety takie myślenie panuje w życiu codziennym – mówi Dorota Raczkiewicz, prezes Fundacji Anny Wierskiej "Dar Szpiku” i szefowa Drużyny Szpiku.

Uwielbiam latać – rozmowa z Szymonem Godźkiem

Nigdy nie miałem i nie mam trenera. Sam się wszystkiego nauczyłem. W Internecie analizowałem dużo filmów z rowerowymi trickami i krok po kroku próbowałem sobie wyobrazić, jak to zrobić. Następnie tylko trzeba było się przełamać psychicznie i próbować – mówi Szymon Godziek, zawodnik dirt jumpingu rowerowego, który uzyskał prestiżowy sponsoring Red Bulla.

Dzieci i golf? Jak najbardziej! – rozmowa z trenerem

Dzieci grające w golfa w ramach zajęć w szkole to jak na razie dosyć rzadki widok w Polsce, ale to może ulec zmianie. Bo choć wydaje się, iż najmłodsi potrzebują sportów bardziej dynamicznych, z dużym zainteresowaniem uczą się również gry w golfa. O tym, dlaczego golf to dobry sport właśnie dla najmłodszych, opowiada trener Brian Goode, prowadzący program Golf Dla Dzieci w Warszawie.

Dzieci lubią ruch – rozmowa z Izą Bykowską, nauczycielką WF-u

Większość dzieci lubi ruch, lubi aktywność fizyczną i wcale nie trzeba ich do tego specjalnie namawiać. Wystarczy atrakcyjnie poprowadzić zajęcia – mówi Iza Bykowska, nauczycielka WF-u w jednej z wrocławskich szkół podstawowych, która wraz z mężem – Jurkiem, uczy dzieci WF-u już od 26 lat.

Trzy w jednym - rozmowa

Myślę, że dla mnie największym plusem uprawiania amatorskiego triathlonu jest moja przemiana związana z pływaniem. Teraz jestem bardziej świadoma własnych ograniczeń, mówię o nich głośno oraz stawiam im czoła – mówi Ewa Bodio-Ziółkowska w rozmowie z Ewą Świerżewską.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.