konkurs link

newsletter

  • 25.1.2021, Imieniny obchodzą: Tatiana, Paweł, Miłosz
 
 

Bieganie w słusznej sprawie – rozmowa z szefową Drużyny Szpiku, Dorotą Raczkiewicz

Bieganie w słusznej sprawie – rozmowa z szefową Drużyny Szpiku, Dorotą Raczkiewicz

Walka ze stereotypami i mitami to dla nas chleb powszedni. Obudzeni w nocy, jak mantrę potrafimy powiedzieć, że oddanie szpiku nie boli i wcale nie odbywa się przez wielką strzykawkę z kręgosłupa. To wydaje się śmieszne, ale niestety takie myślenie panuje w życiu codziennym – mówi Dorota Raczkiewicz, prezes Fundacji Anny Wierskiej "Dar Szpiku” i szefowa Drużyny Szpiku.

Magda Zaporowska: Jak to wszystko się zaczęło:  bieganie, fundacja, Drużyna Szpiku?

Dorota Raczkiewicz:  Fundacja im. Anny Wierskiej "Dar szpiku" powstała dla upamiętnienia osoby, która ostatnie 2 lata swojego życia, walcząc z białaczką i brakiem dawcy szpiku, poświęciła na przekonywanie innych, jak niewielkim kosztem można uratować inną osobę. Rodzina i przyjaciele Anny Wierskiej postanowili kontynuować jej dzieło. Każdy człowiek, bogatszy o nową wiedzę, sam może zostać – i jak dowiodła praktyka – najczęściej zostaje, emisariuszem tej idei w swoim środowisku.


Wszystko zaczęło się od biegaczy, to oni na początku wzięli na siebie ciężar tworzenia Drużyny. Do dziś to oni sa najliczniejszą ekipą. Czerwone koszulki pojawiają sie praktycznie w całej Polsce, trudno powiedzieć ilu jest biegaczy, ale to setki osób. Mamy ścigaczy i tych, którzy ledwo mieszczą sie w limitach, kazdy jest równie ważny i równie potrzebny.
 

MZ:  Jaka jest misja i założenia fundacji „Dar Szpiku”?

DR: Gotowość niesienia pomocy to nadrzędna misja naszej Drużyny. Dla jednych będzie to oddanie szpiku, mówienie, na czym polega przeszczep, a dla innych bieganie maratonów w naszych koszulkach, organizowanie zbiórek krwi czy spotkań w szkołach. Natomiast dla artystów charytatywny udział w kampaniach społecznych. Wszyscy są potrzebni, bo ta Drużyna, to po prostu łańcuch składający się z ogniw i każde z nich ma swoje zadanie. Wyjątkowość Drużyny Szpiku polega na różnorodności. Wnosimy do niej to, co mamy najpiękniejszego, co umiemy, robimy i lubimy. Wszyscy staramy się łączyć swoje pasje, to co lubimy robić, ze szlachetną ideą dawstwa szpiku.
 


MZ:  Działacie od 5 lat, co do tej pory udało się Wam osiągnąć?
 
DR: Osiągnęliśmy  dużo, jednak ciągle przed nami masa pracy. Dzięki naszej pracy zarejestrowało się wielu potencjalnych dawców. Ciężko ubrać w konkretne liczby te działania, ponieważ mamy na tyle zróżnicowane inicjatywy i ich niewymierny charakter, że nie da się tego zrobić. Z pełną odpowiedzialnością możemy powiedzieć, że pomagamy każdego dnia wielu ludziom. Pomagamy im zrozumieć istotę rejestrowania się, przezwyciężenia własnego lęku oraz oswajamy z problemami chorób krwi. Każdego dnia wiedza, którą pośrednio lub bezpośrednio przekazujemy, niesie się w świat i przyczynia do tego,  że rejestrują się nowi, odpowiedzialnidawcy. Pomagamy także chorym, jesteśmy dla nich zawsze. Wspieramy, pomagamy jak możemy. Razem z VIPami odwiedzamy także naszych podopiecznych w szpitalu, aby tam choć na chwilę zapomnieli o chorobie, a często też spotkali swoich idoli.
 
MZ:  Czy  prowadzicie swoją bazę dawców?
 
Nie, nie mamy swojej bazy. Naszym głównym założeniem jest edukowanie i informowanie, zachęcamy ludzi do świadomej i odpowiedzialnej rejestracji w Bazie krajowej Poltransplantu.
 
MZ:  A czym właściwie jest „Drużyna Szpiku”, nie jest to bowiem typowa drużyna, gdzie obowiązują składki, zapisy,  cykliczne spotkania, itd.?
 

 
DR: Drużyna Szpiku to grupa wolontariuszy działających bezinteresownie, z potrzeby serca na rzecz osób chorych na nowotwory krwi, w szczególności na białaczkę.
 
Dzielimy się sobą, naszymi zdolnościami, talentami i umiejętnościami, ale także otwartością, wrażliwością i gotowością do działania na rzecz potrzebujących. Mamy nadzieję, że uda się nam uratować choćby jedno ludzkie życie, a w niejednym sercu rozpalić ogień wiary, że pomoc dla niego na pewno się znajdzie. Drużyna dla nas to przede wszystkim niezwykle pozytywna energia, która skupia zupełnie różne osoby wokół siebie. Każdy specjalizuje się w czymś innym, ma inną funkcję, jednak razem stanowimy całkiem pokaźny kolektyw. To jest właśnie coś niesamowitego, co przyciąga.
 
W naszych szeregach znalazły się osobistości życia publicznego czy gwiazdy znane ze szklanego ekranu i pierwszych stron gazet. Kapitanem tego teamu został piłkarz Piotr Reiss, wspierają go olimpijczycy: Julia Michalska, Michał Jeliński, Anita Włodarczyk, Aneta Konieczna, Szymon Ziółkowski, Monika Drybulska, sprinter Marcin Urbaś. Silną grupę stanowią artyści pod wodzą aktorki Katarzyny Bujakiewicz, wspieranej przez Magdę Strużyńską, Magdę Steczkowską, Olgę Bończyk, Sylwię Grzeszczak, Macieja Balcara, Meza, Libera Kalwiego, zespół Arka Noego. Do Drużyny Szpiku należą artyści poznańskich teatrów: Wielkiego, Polskiego, Animacji i Nowego, a także śpiewacy Poznańskiego Chóru Katedralnego, dziennikarze, lekarze, prawnicy i politycy, którym przewodzą Przemysław Pacia - Wicewojewoda Wielkopolski i Ryszard Grobelny - Prezydent Poznania. W naszych szeregach znajdują się również kolarze, żużlowcy oraz futboliści. Obok znanych nazwisk ten zespół tworzą ludzie na co dzień anonimowi, a w dniu egzaminu z człowieczeństwa stających ramię w ramię z wielkimi tego świata.
 
MZ:  Kto zatem może przyłączyć się do drużyny i czy chętni muszą uprawiać sport?
 
DR: Jedno ze standardowych pytań zawsze brzmi: Czy jeśli nie mogę zostać dawcą szpiku, to czy mogę przyłączyć się do Drużyny? Otóż do drużyny może przyłączyć się każdy, bez względu na wiek czy  rodzaj uprawianego sportu. Jedyne, czego oczekujemy od naszych  członków, to świadomość oraz chęć przekazywania informacji, czym jest dawstwo szpiku, jak można się zarejestrować i z czym to tak naprawdę się „je”. Niewiele? W perspektywie tego, ile można zrobić dobrego i uratować ludzkich żyć. Z całą pewnością wiele!
 
MZ:  A w  jaki sposób można się przyłączyć do drużyny?
 
DR: Jeżeli zdecydujemy się zostać  członkiem Drużyny Szpiku wystarczy nas znaleźć, jesteśmy na różnego rodzaju imprezach,  eventach, wydarzeniach sportowych. Funkcjonujemy na Facebooku, a najprościej po prostu napisać do nas emaila biuro@druzynaszpiku.pl. Możliwości jest dużo, więc na pewno każdy zainteresowany sobie poradzi.
 

 
MZ:  4 miliony zarejestrowanych dawców w Niemczech, w Polsce tylko 200 tyś. – to spora różnica. Dlaczego Polacy boją się oddawać szpik?
 
DR: Walka ze stereotypami i mitami to dla nas chleb powszedni. Obudzeni w nocy jak mantrę potrafimy powiedzieć, że oddanie szpiku nie boli i wcale nie odbywa się przez wielką strzykawkę z kręgosłupa. To wydaje się śmieszne, ale niestety takie myślenie panuje w życiu codziennym. Zauważamy, że ludzie są coraz bardziej świadomi i rządni prawdziwej wiedzy, jednak są jeszcze pola, na których trzeba ich uświadamiać. Staramy się być wszędzie, żeby zmieniać ich punkt widzenia, pokazujemy osoby, które oddały szpik i normalnie funkcjonują, nie mając żadnego uszczerbku na zdrowiu.
 
MZ:  Czy widać efekty Waszej pracy, czy liczba dawców w Polsce wzrosła na przestrzeni tych ostatnich lat?
 
DR: Tak, widać więcej zarejestrowanych dawców. Efekty naszych działań najlepiej pokazuje fakt, że miejsce naszej największej aktywności, czyli Wielkopolska, jest rejonem, w którym zarejestrowanych jest najwięcej potencjalnych dawców szpiku. Prowadzimy intensywną akcję edukacyjną, która niesie wymierny skutek. Dawców przybywa. Ściśle współpracujemy z Regionalnymi Centrami Krwiodawstwa i jeśli tylko możemy i mamy siły oraz zasoby ludzkie na to pozwolą,  edukujemy i zachęcamy do rejestrowania.  Nie umiem powiedzieć, gdzie nas nie ma.
 

 
MZ:  To prawda, Drużynę Szpiku widać już niemal wszędzie, to chyba daje „niezłego kopa” do działania?
 
DR: Zgadza się, 5 lat intensywnego działania przyniosło efekt taki, że widać nas wszędzie i serce rośnie, kiedy ogląda się np. jakieś zagraniczne biegi, a w telewizorze czerwone koszulki Drużyny Szpiku. To coś naprawdę wspaniałego. Między innymi na tym polegają nasze starty – by coraz więcej osób zainteresowało się, jaka idea nam przyświeca. Razem możemy zdziałać o wiele więcej.
 
MZ:  Jakie są Wasze plany na przyszłość?
 
Plany mamy ambitne, aczkolwiek niewymierne. Chcielibyśmy dążyć do tego, aby żaden chory nie musiał czekać na swojego „brata bliźniaka”, jeśli zajdzie potrzeba przeszczepu. Idąc dalej, chcemy uświadamiać i dotrzeć do wszystkich tych, którzy nie wiedzą, czym jest oddanie szpiku i jak ono przebiega. Mamy zamiar wpływać na świadomość polaków dotyczącą transplantacji. Z całą pewnością wiem, że będziemy intensyfikować nasze działania. Naprawdę mamy duże pole do popisu i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jeszcze niejednokrotnie zobaczycie lub usłyszycie Państwo o Drużynie Szpiku, a być może nasze działanie zachęci was do wstąpienia w nasze szeregi.
 
MZ:  Dziękuję za rozmowę.

 
Opublikowano w: Wywiady

Czytaj także

Uwielbiam latać – rozmowa z Szymonem Godźkiem

Nigdy nie miałem i nie mam trenera. Sam się wszystkiego nauczyłem. W Internecie analizowałem dużo filmów z rowerowymi trickami i krok po kroku próbowałem sobie wyobrazić, jak to zrobić. Następnie tylko trzeba było się przełamać psychicznie i próbować – mówi Szymon Godziek, zawodnik dirt jumpingu rowerowego, który uzyskał prestiżowy sponsoring Red Bulla.

Czterolatki na łyżwy – rozmowa z Jackiem Tascherem

Nadal rozpowszechniona jest opinia, że będąc dorosłym, jest się chyba już „za starym na łyżwy” (czytaj: ma się ponad 20/30 lat). A co za tym idzie, jest już za późno, aby rozpoczynać. To absolutne nieporozumienie! Każdy moment jest dobry – szkoda tylko straconych, bez łyżew, lat. Wiem to na podstawie mojego długoletniego doświadczenia w nauczaniu – mówi Jacek Tascher, łyżwiarz figurowy, trener.

Nie zapominaj o sobie – rozmowa z Sandrą Kaczmerek, mamaratonką

Pamiętam wesołą historię, kiedy podczas jednego biegu wyprzedziłam we wspomnianym zestawie grupkę studentów. Najpierw śmiali się, że wyprzedziła ich dziewczyna z wózkiem, zaniemówili, kiedy zobaczyli profil mojego brzucha – mówi Sandra Kaczmarek, biegaczka, autorka bloga mamaratonka.pl.

Capoeira dla każdego – rozmowa z Ricardo Marquesem

Stworzyłem autorski program Capoeira dla dzieci, a właściwie Capoeira dla rodzin, czyli zajęcia, w których rodzice mogą ćwiczyć capoeirę wraz ze swoimi dziećmi, bez względu na wiek – mówi Ricardo Marques.

Curling, czyli szachy na lodzie - rozmowa z Katarzyną Selwant

W curlingu liczy się wysiłek mentalny, opracowanie strategii, taktyki, przewidywanie ruchu przeciwnika, jednym słowem – myślenie. Dlatego właśnie curling nazywany jest szachami na lodzie  – mówi Katarzyna Selwant, psycholog sportowy oraz reprezentantka Polski na Mistrzostwach Europy w curlingu, która wraz ze swoją drużyną, zdobyła trzykrotnie Mistrzostwo Polski w tej dyscyplinie.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.