konkurs link

newsletter

  • 27.7.2021, Imieniny obchodzą: Julia, Natalia, Aureliusz
 
 

Gruzja zimą – Rodzinka na szlaku raportuje z podróży

Gruzja zimą – Rodzinka na szlaku raportuje z podróży

Wspólne podróżowanie przez życie i świat rozpoczęliśmy przed dwudziestu laty, ale do tej pory los sprawiał, iż zawsze odwiedzaliśmy nieco cieplejsze zakątki globu. 

Była plecakowa „włóczęga” przez Afrykę Północną, wyspy morza Śródziemnego, Europę Południową, potem półroczna rowerowa wyprawa przez Afrykę południową i środkową, Zanzibar, maleńki Swaziland, aż wreszcie przyszedł czas na Azję. Wówczas wszystko się zmieniło, bo dziesięć lat temu, w Bangkoku, przyszła na świat nasza córka Maja i od tej chwili dzieli z nami wszelkie podejmowane wyzwania. 


Maja ruszyła w swą pierwszą daleką podróż w wieku 8 tygodni, a jako że „włóczęgostwo” wyssała z mlekiem matki, kilkunastogodzinną przeprawę samolotami i przesiadkami, zniosła niewiarygodnie dzielnie. Jej wiek niemowlęcy zmusił nas, co prawda, do zamiany rowerów na rykszę, ale przez to nie byliśmy uzależnieni od przerw na drzemki. W ten sposób zdołaliśmy objechać sporą część Azji Południowo-Wschodniej, a nawet zadomowić się w niej na „nieco” dłużej, gdyż zajęło nam to pięć lat…

Ciągłe życie w drodze, poznawanie innych kultur, języków i innych warunków życia, sprawia, iż Maja uczy się przełamywać wszelkie bariery. Stała się też wytrzymała na trudy i niewygody, a co najważniejsze nie ma poczucia, że jest „pępkiem świata”. 
 

Gruzja przywitała nas łagodną pogodą. W takiej aurze udało nam się odwiedzić piękne monastyry w Gelati, Bagrati, Mocameta, Ananuri czy Mcketa. Potem przyszedł czas na rejony Małego Kaukazu w okolicach miasteczka Akhaitsikhe, gdzie dane nam było spotkać się z potomkami Polaków zsyłanych tu przez władze carskie na tzw. Małą Syberię. Dotarliśmy do ukrytego w górach klasztoru Saphara, aż wreszcie przyszedł czas na Wielki Kaukaz, który przywitał nas zimą, zaspami śniegu, wichurami i mrozem. O ile do miasteczka Stepantsminda – dawnego Kazbegi, zdołaliśmy dojechać, o tyle powrót z niego okazał się niemożliwy ze względu na lawiny, które na kilka dni zatamowały drogę wyjazdową.

Musieliśmy przez to zmienić nieco plan trasy, ale odwiedzone miejsca w zupełności nam to zrekompensowały. 30 stycznia dotarliśmy na wysokość 2200 m n.p.m. – do klasztoru św. Trójcy u podnóża Kazbeku. Ze względu na śnieżycę i porywisty wiatr, „wyczyn” ów uznaliśmy za nasz, a właściwie naszej Mai, największy gruziński sukces (jak do tej pory)…
 

Przemieszczamy się autostopem, lokalnymi marszrutkami (minibusy) oraz na krótszych szlakach wybieramy marsz. Zabraliśmy minimum bagażu, więc plecaki nie nastręczają kłopotu. Często śpimy w prywatnych domach, które zazwyczaj nie są ogrzewane, więc w tej sytuacji wspaniale zadają egzamin niezawodne śpiwory Fiorda Nansena. 

Z czystym sumieniem możemy polecić zimową Gruzję wszystkim miłośnikom rodzinnego podróżowania. Bywa zimno, a nawet bardzo zimno, ale przez to można uniknąć tłumów turystów, jacy przewijają się przez ten kraj w miesiącach letnich. Wszelkie niewygody podróży wynagrodzą nam nieprawdopodobne widoki, a w znanych miejscach, gdzie latem trzeba czekać na zrobienie zdjęcia, będziemy praktycznie sami.
 

Trzeba też pamiętać, że aby zobaczyć prawdziwe gruzińskie smaki, trzeba zapuścić się na prowincję, gdzie wspaniała gościnność chwyta za serce. W rejonach typowo turystycznych musimy już nastawić się na komercję i często - brak bezinteresowności. 
 
Kończąc pierwszą relację pozdrawiamy redakcję i czytelników portalu SportowaRodzina.pl, zapraszając na naszego bloga oraz profil na FB. 
 
Opublikowano w: Gdzie na wypad

Czytaj także

Wyprawa na Zamek Ryterski - okiem Czytelników

Pogoda nie za bardzo zachęcała do wyjścia z domu, a co dopiero do dalszych wędrówek, ale zima jeszcze się utrzymywała, więc chcieliśmy wyciągnąć rodzinkę z Nowego Sącza na krótką wyprawę.  Postanowiliśmy udać się do Rytra. Jest to niewielka miejscowość w Beskidzie Sądeckim dostarczająca sporo atrakcji turystycznych, tak zimą, jak i latem.

Kajakowanie z dziećmi w dolinie Wkry

Sobota, 9 rano, piękna pogoda, dzieci budzą mnie pytaniem: „co dziś robimy?” A ja marzę o relaksie i integracji z 3 dzieci…. Mazury za daleko… jedyna rozsądna myśl ma 4 słowa: aktywny wypoczynek blisko Warszawy. By nie tracić czasu na dojazd, wybieram Przystań Kajakową KAJA w Sobieskach nad Wkrą. Łatwy dojazd trasą gdańską w kierunku Płońska, po 75 km już jestem na miejscu. Pierwszy oddech świeżego powietrza – cudownie!

Polskie latarnie morskie – pomysł na wakacyjne wycieczki

Wakacje nad morzem to przede wszystkim okazja do wypoczynku na plaży i kąpieli morskich, kiedy jednak zapragniemy uciec od prażącego słońca lub pogoda nie będzie dopisywać – warto zwiedzić polskie latarnie morskie. A mamy ich nad polskim wybrzeżem aż piętnaście!

Wąsko i z atrakcjami – relacja z czterodniowego spływu Rawką

Plany na długi czerwcowy weekend mieliśmy od dawna i w żadnej mierze nie obejmowały one spływu kajakowego. Miały być rodzinne rowery dookoła Warszawy, a potem triathlon w Ślesinie. Życie (a dokładniej – kontuzja nogi) zweryfikowało plany i cztery dni przed „godziną zero” zapadła decyzja, że tym razem będziemy rozwijać górne partie mięśni. Trzeba było tylko wybrać rzekę (całkiem prosta sprawa) i namierzyć wypożyczalnię, która byłaby w stanie zaoferować nam dwa dwuosobowe kajaki.

Na Baranią Górę – WISŁA

Jednym z wyzwań, jakie rzuciłam naszej rodzince, było zdobycie szczytu Barania Góra. Dla niektórych być może to pryszcz, ale dla nas okazało się niezłym wyczynem.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.